Kraj ten był bardzo popularny wśród polskich turystów w latach 70. Tzn. tych, którzy w ustroju socjalistycznym mieli parę groszy. Bułgaria, to były takie „tropiki demoludów”. Od paru lat powraca i na nasz turystyczny rynek w odmienionej formie.
Dawniej jeżdżono do siermiężnych ośrodków, czy to z „Orbisu”, czy to na zasadach wczasów pracowniczych dla wierchuszki partyjnej. Byli tacy, którzy wybierali się pod namiot i to była opcja najbardziej dostępna. Dało się wtedy dojechać pociągiem, choć tranzyt przez Ukrainę i Rumunię potrafił dostarczyć dodatkowych emocji. Kto i jak by nie jechał, myślał o tym, aby ten wyjazd się zwrócił. Zabierano różne towary tam i do krajów tranzytowych: jeansy, kremy nivea, biseptol, Kenty, okulary przeciwsłoneczne itd. Wieziono też różne rzeczy w przeciwną stronę, a to koniak, a to kawior. Wypad do sąsiedniej Turcji opłacał się jeszcze bardziej, ale to była już strefa kapitalistyczna.
Bez względu na to jak Polacy wspierali się przy tych wyjazdach, nie mogli pozostać obojętni na uroki tego kraju leżacęgo na wybrzeżu Morza Czarnego. Tak, właśnie z tym morzem się u nas przede wszystkim kojarzy Bułgarię, choć od pewnego czasu furorę robią też bułgarskie góry, w których powstało sporo dobrych ośrodków narciarskich. Chociaż bowiem w sezonie jest tu cieplej, niż u nas, słonecza pogoda praktycznie gwarantowana, to zimy istnieją, zwłaszcza w głębi kraju.
Póki co skupmy się na atrakcjach letnich, bo z nich można będzie korzystać jeszcze co najmniej do końca września. Otóż polscy turyści jeżdżą do tego kraju już początku ubiegłego stulecia. Znaczącym momentem było pozyskanie przez II Rzeczpospolitą kawałka ziemi w miejscowości Św. Konstantyn i Elena (kiedyś Drużba). Dał go w 1928 r. bułgarski car, chcąc w ten sposób podziękować za pomoc medyczną, z którą Polacy pośpieszyli po tragicznym trzęsieniu ziemi na bułgarskim wybrzeżu. W 1935 r. postawiono tam Dom Polski, odwiedzany do końca lat 90-tych przez polskich prominentów.
Mniej ważne osoby jeździły i jeżdżą do inych ośrodków. W okolicach Warny jest kilka ciekawych miejscowości, jak np. Albena czy Bałczik. Najsłynniejsze jednak w tym regionie są Złote Piaski (Golden Sands, Zlatni Piasaci). Jest tu obecnie ok. 100 hoteli, wille, kasyna, przystań jachtowa, park wodny, baza jeździectwa i inne atrakcje turystyczne.
Sama Warna, to miejsce ważne w historii Bułgarów i naszej. Doszło tu do słynnej bitwy z Turkami w 1444 r., w której poległ nasz król Władysław III Warneńczyk.
Jadąc dalej na południe, odwiedzicie starożytny Nessebar i wreszcie Słoneczny Brzeg (Sunny Beach, Slănčev Briag). To największy i najbardziej popularny kurort Bułgarii, z około 600 hotelami i 400 restauracjami. Niektórzy nazywają to miasto „Las Vegas Wschodniej Europy”. Znajdziecie tu mnóstwo dyskotek, klubów, parków rozrywki i hoteli z basenami oświetlającymi po zmroku całe wybrzeże. Miejscowość dała też nazwę pysznemu koniakowi, który tutaj kupicie za grosze.
Znakomitą destynacją w tym regionie jest Sozopol. Również położony na cyplach, tyle że na południe od Zatoki Burgas, szczyci się długą historią i bogatą infrastrukturą turystyczną. Tak bogatą, że i temu miastu nadano przydomek - „Bułgarskiego St. Tropez”. W ciągu roku mieszka tu kilka tysiecy ludzi, ale od maja przebywają tu dziesiątki tysięcy. Wśród odwiedzających je tłumów pojawiły się takie osoby, jak Ralph Fiennes, Angelina Jollie i Brad Pitt. To zresztą nie jedyne związki tego miejsca ze sztuką, bo we wrześniu odbywa się tu festiwal „Apollonia”, nazwany na pamiątkę jednej ze starożytnych nazw miasta.
Polecamy również inne mniejsze ośrodki południa Bułgarii, również o starożytnej historii, a może nie tak oblężone przez turystów z Zachodniej Europy, takie jak Obzor, Pomorie, Primorsko, Carewo. Może być tu też trochę taniej. Do tego niedaleko zanjdują się wspaniałe atrakcje przyrodnicze, takie jak Wyspa Węży, gdzie rosną kaktusy oraz cały rezerwat rzeki Ropotamo, w którym znajdują się unikalne gatunki roślin i zwierząt.
Jacek Przybyło, www.travelpol.co.uk
| « poprzednia | następna » |
|---|














